Wydawnictwo Strefa Kursów
Recenzja gry BlackSite Area 51

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o „BlackSite Area 51”, pomyślałem, że produkt bardzo fajnie się zapowiada i dobrze by było go przetestować. Moją uwagę przyciągnęło grupowe prowadzenie walki oraz możliwość wydawania rozkazów lub korzystania z różnych środków transportu. Jest tu wiele rozwiązań, których nie stosowano dotąd w strzelaninach FPS. Midway Games został zarazem producentem, jak i wydawcą tytułu.

 

Akcja „BlackSite Area 51” przenosi nas do Iraku, poznajemy tam oddział „Echo Squad” pochodzący z elitarnej jednostki „Delta Force”, w skład którego wchodzi niezwykle ambitny porucznik Logan Somers, umięśniony i bezkompromisowy twardziel Grayson oraz doświadczony kapitan Aeran Pierce. Ich zadanie polega na zlokalizowaniu tajemniczego bunkra mającego skrywać broń masowego rażenia, drużynie dodatkowo towarzyszyć będzie doktor Noa Weis. Jeden z naocznych światków twierdzi, że zejście w te podziemia to czyste szaleństwo. Delta nie lokalizuje śladów przechowywania broni, natomiast natrafia na tajemnicze zmutowane istoty pałające żądzą mordu. Podczas przeszukiwania jednego z pomieszczeń ranny kapitan nie jest w stanie pomóc Somersowi osłaniającemu odwrót, który znika za solidnymi metalowymi drzwiami. Trzy lata po tych wydarzeniach Pierce zostaje ponownie wezwany do jednostki, tym razem ma sprawdzić dziwną aktywność miejscowej milicji, która podobno przejęła kontrolę nad „Strefą 51”. Po odprawie na placu czeka już na niego niezawodny Grayson i nowy członek zespołu Mitchell. Wspólnie wyruszają do Rachel w stanie Nevada, aby sprawdzić, co tak naprawdę się tam wydarzyło. Na swojej drodze oprócz dziwnych stworzeń napotykają silny opór super żołnierzy, którzy mogą być jednostkami amerykańskimi. Niespodziewanie odnajdują również zaginionego przed laty Somersa twierdzącego, że armia wiedziała o całym przedsięwzięciu, a pieczę nad projektem sprawowała doktor Weis. Gdy badania nie przyniosły zamierzonych rezultatów, sprawę zatuszowano, a wszelkie dowody ukryto w „Strefie 51”. Mitchell jako wzorowy żołnierz nie dopuszcza do siebie takiej wersji zdarzeń. Wraz z Aeranem postanowią dojść prawdy, omijając przy tym najwyższe dowództwo.

 

„BlackSite Area 51” została wykonana na silniku „Unreal Technology”, jego trzeciej generacji. Promienie księżyca odbijające się od broni lub innych fragmentów otoczenia robią pozytywne wrażenie. To samo możemy powiedzieć o wybuchach i demolowaniu różnych elementów takich jak: skrzynie, betonowe osłony, ściany wykonane z płyt gipsowych itp. W omawianym produkcie zrezygnowano z tradycyjnych przerywników filmowych na rzecz scen wykorzystujących silnik gry. Efekty dźwiękowe, jak i muzyka zostały opracowane poprawne. Fajnym smaczkiem są niewątpliwie komunikaty radiowe z rozbitych lub opuszczonych pojazdów, nadające odpowiedni klimat grozy. Co jakiś czas członkowie naszego zespołu rzucają także luźne stwierdzenia nie koniecznie związane z celami misji. Jako dowódca, musimy wydawać rozkazy oraz dbać o wysokie morale. Dowodzenie nie nastręcza problemów, ponieważ jest niezwykle intuicyjnie. Oprócz siły własnych mięśni do przemieszczania wykorzystamy między innymi: lekkie samochody opancerzone typu „Humvee” i śmigłowce „Black Hawk”. W trakcie jazdy, jeśli zajdzie taka potrzeba możemy opuścić wnętrze pojazdu, dalej podążając pieszo. Podczas rozgrywki odnajdujemy akta, dzięki którym lepiej uchwycimy sens przedstawionej fabuły. Ubogie uzbrojenie to duży minus tego tytułu, co prawda istnieje możliwość przejęcia oręża od obcych, jednak jest ono mało skuteczne.

 

Uważam, że „BlackSite Area 51” posiada duży potencjał, który nie został należycie wykorzystany. Akcja na wstępie mocno przyśpiesza i wciąga, podróż samochodem do Nevady, prowadzenie walki wewnątrz amerykańskich osiedli lub eskorta konwoju z pokładu śmigłowca są naprawdę ciekawymi elementami. Szkoda, że twórcy nie pomyśleli o większej ilości cywilów, których moglibyśmy spotkać oraz bardziej przemyślanej końcówce gry.

 

Zagłosuj na BlackSite Area 51 >>>

Wymagania sprzętowe BlackSite Area 51 >>>

Zobacz i oceń galerię BlackSite Area 51 >>>

 

 

3


Dodaj komentarz

Komentarze

  • Pamiętam jak czytałem o zwiastunie tej gry w jednej z gazet komputerowych i czekałem na nią z niecierpliwością. Po pierwszym odpaleniu bardzo się zawiodłem. Wszystko to o czym pisali jej twórcy, okazało się lekko przekoloryzowane.

  • Zgadzam się z tobą "Spinacz", lecz również muszę przyznać, że na samym początku wciąga, a pod koniec już nie jest tak dobrze. Pamiętam, gdy grałem w BlackSite Area 51 drugi raz, to sprawiła mi więcej przyjemności niż przy pierwszym kontakcie.
  • Mam wrażenie, że w przypadku gry BlackSite Area 51 wydawcy trochę nie wstrzelili się z momentem wypuszczenia jej na rynek. W tym samym czasie pojawiła się przecież znakomita strzelanina Call of Duty. Nie wytrzymała tego starcia, gdyby nie to być może recenzje i oceny byłyby troszkę wyższe.

Nawigacja

Nasza społeczność