Control - Ultimate Edition recenzja

„Control - Ultimate Edition” to trzecioosobowa gra akcji, w której główną rolę odgrywają różnorodne zjawiska paranormalne. Za jej powstanie odpowiada fińskie studio Remedy Entertainment znane między innymi z takich hitów jak „Max Payne” czy „Alan Wake”, natomiast wydawcą została tu firma 505 Games.

 

Jesse Faden przebywając w Nowym Jorku, odwiedza Federalne Biuro Kontroli, budynek wygląda, jakby przed momentem dokonano ewakuacji personelu, przemierzając puste korytarze, spotyka tajemniczego dozorcę kierującego ją do windy. Dziewczyna próbuje wyjaśnić sprawę zniknięcia swojego brata Dylana, która miała miejsce 17 lat temu, gdy zamieszkiwała jeszcze niewielkie miasteczko Ordinary, jest przekonana, że porwania dokonali właśnie agenci biura. W jednym z gabinetów odnajduje zwłoki dyrektora placówki, tuż po podniesieniu jego służbowej broni zaczynają dziać się trudne do wyjaśnienia zjawiska. Pokonując zastępy strażników, poznaje Emily Pope wyjaśniającą jej mechanizmy działania Syku, sugeruje również, aby zlokalizowała obiekt mocy wyglądający jak zwykły stary telefon, dzięki niemu będzie mogła rozszyfrować wiadomości od zmarłego dyrektora. Zdeterminowana bohaterka spróbuje nie dopuścić do rozprzestrzenienia zagrożenia poza mury budynku, jednocześnie prowadząc skomplikowane śledztwo dotyczące własnego brata.

 

„Ultimate Edition” oprócz podstawowej wersji gry wyposażonej we wszystkie dotychczasowe aktualizacje zawiera tryb hordy, ekspedycji, a także fotograficzny, odnajdziemy tutaj dwa dodatki fabularne, mianowicie w „The Foundation” rozpoczniemy poszukiwania należącej do zarządu Helen Marshall, realizującej zadania zmarłego dyrektora Trencha próbując zachować równowagę, pomiędzy dwoma wymiarami. „Altered World Events” nastawione jest na poznanie historii zamkniętego sektora, po której przemieszcza się tajemnicza mroczna postać. Produkcja wykorzystuje płynnie działający wieloplatformowy silnik graficzny „Northlight”, zaprojektowane lokacje cieszą oko, wszędzie można dostrzec dużą ilość drobnych szczegółów pomieszczeń biurowych, technicznych, badawczych, a nawet związanych z wykopaliskami, natomiast obsługiwana funkcja ray tracingu zadba o naturalne odbicia. Inspiracją do projektu Najstarszej siedziby był stojący w Nowym Jorku wieżowiec bez okien zwany 33 Thomas Street, pewne jego części przejawiają oznaki walki, wskazują na to liczne barykady, posadzki usłane ciałami martwych pracowników. Nasza bohaterka potrafi naprawiać pomieszczenia oraz przywracać punkty kontrolne dzięki nim zregenerujemy zdrowie, zapiszemy stan rozgrywki, skorzystamy z szybkiej podróży, zmienimy garderobę, ponadto rozbudujemy zdolności, twory astralne, dokonamy ulepszeń indywidualnych lub broni palnej, stworzymy żetony dla szafy grającej umożliwiające ekspedycje prowadzące do wielu unikalnych przedmiotów, podejrzymy najnowsze środki zaradcze zarządu. Przedstawiona historia ma miejsce wewnątrz ogromnego budynku, po którym przemieszczamy się całkiem swobodnie, dalsze jego części odkryjemy, rozwijając wątek fabularny. Prowadząc dokładną eksplorację, skompletujemy ogromną ilość wszelkiego typu akt, nagrań czy filmów, są one dostępne w menu podręcznym, warto je śledzić, ponieważ wyjaśniają różnorodne kwestie związane z rozgrywką, znajdziemy tam również misje, zasoby, wyposażenie. Ukończone zadanie skutkuje zdobyciem punktów do rozdysponowania w specjalnym 4 kolumnowym drzewku umiejętności podzielonym na sekcje takie jak: zdrowie, energia, walka, wystrzelenie, wskutek tego nabijamy pasek nagród za kluczowe dokonania, odblokowując tym samym nowe okno modyfikacji osobistej bądź broni.

 

Jeśli chodzi o udźwiękowienie, studio Remedy Entertainment nie zawodzi, ponownie możemy wysłuchać fenomenalnego Jamesa McCaffreya i znany fiński zespół Poets of the Fall, niestety zaimplementowane polskie tłumaczenie dialogów zawiera sporo literówek. Przerywniki filmowe wzbogacają rozpoczęte wątki, co jakiś czas zauważamy zarys postaci samego Zachariaha Trencha, dodatkowo tytuł pozwala prowadzić rozmowy dzięki prostej liście wyboru. Zdrowie pozyskujemy od poległych wrogów, zostawiają oni także podzespoły potrzebne w procesie wzmacniania broni oraz modyfikacji osobistych, niepotrzebne składniki najzwyczajniej rozmontowujemy. Przykro stwierdzić, ale misje fabularne nie wciągnęły mnie tak mocno, jak to miało miejsce podczas przechodzenia „Alan Wake” czy „Maxa Paynea” tam aż trudno było odejść od ekranu komputera. Tutaj wszystko zwykle sprowadzało się, aby pokonać silniejszego bossa, ewentualnie odnaleźć dane pomieszczenie, sytuację niejednokrotnie ratowały bardzo fajne zagadki. Powtarzalne środki zaradcze zarządu po pewnym czasie najzwyczajniej pomijałem. Twórcy chcieli uzyskać wiele niedomówień związanych z historią Jesse i myślę, że dopięli swego, jednakże według mnie to wciąż za mało by ich aktualne dzieło mogło przebić wyżej wymienione produkcje. Każdy przeciwnik wymaga nieco innej techniki walki, siłę perswazji stanowi tu niepotrzebująca standardowej amunicji serwobroń OOP1-KE o zmiennej postaci oddziaływającej na swego właściciela, po opróżnieniu magazynka należy chwilę odczekać, aż ponownie będzie gotowa do oddania kolejnej serii strzałów. Oprócz tego funkcje obronne wspiera telekineza, ale zanim to jednak nastąpi, potrzebujemy pozyskać specyficzne obiekty mocy np. 8-calowa dyskietka OOP5-KE, pozwala miotać wyjątkowo ciężkimi przedmiotami, przeglądarka rentgenowska przejmuje umysły wrogich jednostek, dzięki temu walczą po naszej stronie, a telewizor kineskopowy Benicoff OOP7-KE obdarza bohaterkę zdolnością lewitacji. Dotknięcie wyżej wymienionych akcesoriów skutkuje przeniesieniem do płaszczyzny astralnej zapoznającej gracza z nowymi mechanikami.

 

„Control - Ultimate Edition” to produkcja zaliczająca wzloty i upadki, ponieważ mamy tu skrupulatnie dopracowane lokacje zawierające fantastyczną grę świateł, zaawansowane elementy destrukcji otoczenia. Spotykamy również ciekawe postacie między innymi osobliwego dozorcę Ahtiego czy trochę szalonego naukowca Caspera Darlinga znanego głównie z licznych nagrań odnalezionych na etapie eksploracji. Pojawia się wiele nawiązań do Alana Wakea choćby trzyczęściowy scenariusz serialu Night Springs, notatki sugerujące, że pisarz doświadczył tajemniczego zjawiska WAŚ, wyjaśniające nieco jego skomplikowane położenie, nie zapominajmy o obiekcie mocy w postaci termosu wypełnionego zawsze ciepłą mocną kawą niezależnie od jej jakości, pochodzącego z miasteczka Bright Falls. Wizytówką studia Remedy Entertainment są niewątpliwie szalone programy telewizyjne, tutaj także ich nie zabraknie. Jeśli mówimy o dziwnych błędach, to przydarzyło mi się nagłe zniknięcie głównej bohaterki, widziałem jedynie broń. Dość męczącym elementem było ponowne wczytywanie nowych przeciwników dokładnie w tych samych miejscach, szczególnie gdy czekała nas trudna walka, a punkt zapisu zlokalizowano bardzo daleko, po pewnym czasie wiedziałem już, gdzie coś mi wyskoczy. Mało absorbująca fabuła wypełniona powtarzalnymi zadaniami może niestety wpłynąć negatywnie na chęć dalszego jej odkrywania.

 

Zagłosuj na Control - Ultimate Edition >>>

Wymagania sprzętowe Control - Ultimate Edition >>>

Zobacz i oceń galerię Control - Ultimate Edition >>>

 

  

Grę nabyłem we własnym zakresie, producent nie miał żadnego wpływu na prezentowaną recenzję.

2


Dodaj komentarz

Komentarze

  • Jestem tego samego zdania co Boogeyman, Alan Wake 2 nie dorasta do pięt swojemu poprzednikowi.
  • Control to nietrafiony tytuł, niedawno miałem okazję pograć w Alan Wake 2 i nie jest wcale lepiej, rozgrywkę wydłuża niepotrzebnie jakaś tablica dowodów. Całość ratuje dobra muzyka, szczegółowo zaprojektowane lokacje o dziwo wątek agentki Anderson znacznie ciekawszy niż tytułowego bohatera. Zabrakło tutaj najbardziej genialnego klimatu pierwszej części.

  • Plusy:


    - muzyka
    - lektorzy
    - ogólny pomysł
    - zróżnicowane poziomy
    - emocjonujące pojedynki
    - poziom trudności

    Minusy:


    - mało ciekawa postać głównej bohaterki
    - telekineza czasami wariowała podczas walki
    - sztuczne wydłużanie gry monotonnym bieganiem
  • Kiedyś nawet chciałem kupić tę grę, ale miałem pewne wątpliwości czy właśnie wpasuje się w moje gusta.
  • Rzeczywiście wygląd zaprojektowanych leveli robi wrażenie, ale co do fabuły nie mogę się zgodzić z autorem tekstu, mnie osobiście wciągnęła, jest tajemnicza oraz skomplikowana.
The Witcher 3 Wild Hunt Vesemir

Ostatnie dyskusje:

  • Udając gliniarzy recenzja

    O tym akurat nie słyszałem, ale pewnie dlatego, że obracam się więcej w świecie kina.

  • Udając gliniarzy recenzja

    Dawidzie, masz rację, już zaczęli nawet przepisywać książki, ponieważ nie są podobno godne naszych czasów, zresztą sami autorzy wypowiadali się na ten temat i zdecydowanie były to słowa mało pochlebne...

Nowości:

Mysz Genesis Xenon 200 rev 2.0 recenzja
18-02-2024
Nadeszła pora, aby wymienić moją mocno wysłużoną m...
Udając gliniarzy recenzja
09-02-2024
„Udając gliniarzy” to zabawna komedia zawierająca ...
Stray recenzja
03-02-2024
„Stray” to przygodowa trzecioosobowa gra indie z d...
Dead Island 2 Deluxe Edition recenzja
19-01-2024
„Dead Island 2 Deluxe Edition” to pierwszoosobowa ...

Nawigacja

Nasza społeczność