Uncharted 4. Kres złodzieja recenzja

Z niezmierną przyjemnością pragnę zaprezentować recenzję dawno zapowiadanej przygodowej, trzecioosobowej gry akcji wchodzącej w skład „Kolekcji dziedzictwo złodziei”. Pamiętam jak podczas premiery tego zacnego ekskluzywa na platformę PS4, wzdychałem ciężko, żałując, że nie posiadam konsoli, aczkolwiek rok 2022 przyniósł dobre wieści również dla posiadaczy komputerów osobistych. Produkcją zajęło się sławne amerykańskie studio Naughty Dog, natomiast konwersją Iron Galaxy. Wydawca to oczywiście Sony Interactive Entertainment.

 

Nathan wspólnie z bratem uciekają przed sporą grupą przeciwników, niestety ich łódź zostaje zatopiona w wyniku kolizji, a oni sami trafiają do więzienia, gdzie są zmuszeni walczyć o przetrwanie. Panama to nie przelewki miejscowy naczelnik Vargas oczekuje procentu od skarbu kapitana Henryego Averyego. Eksplorując zabytkową budowlę, Drake wchodzi w posiadanie krzyża z tajemniczymi łacińskimi insygniami, ustalając szczegóły dotyczące dalszych kroków, zostają zaatakowani przez innych więźniów, wywiązuje się bójka. Przybyli strażnicy odnajdują przemycony artefakt, rozwścieczony Vargas próbuje renegocjować umowę, lecz porywczy wspólnik braci Rafe Adler postanawia go uciszyć. Podbramkowa sytuacja zmusza ich do szybkiego opuszczenia więziennych murów w trakcie szaleńczej pogoni ginie Sam. 15 lat później poznajemy nieco odmienionego Nathana, który po przebytej traumie zupełnie odmienił dotychczasowe życie głównie dla wybranki serca, obecnie pracuje jako nurek pomagający wydobywać zatopione towary, jednakże chwilami brakuje mu tego specyficznego dreszczyku emocji. Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie odwiedza go starszy brat, streszczając historię, jak wyszedł śmierci spod ostrza. Popadł w tarapaty, gdy współwięzień Hector Alcázar poznał szczegóły o zaginionym skarbie, co prawda zorganizował ucieczkę, ale rzecz jasna nie za darmo, oczekuje sporego procentu od znaleźnego, inaczej zabije Sama. Ostatecznie Nathan wyraża chęć pomocy, próbując chronić własną żonę, wymyśla kłamstwo o wydobyciu pewnego ładunku na jego nieszczęście Elena Fisher to wyjątkowo inteligentna kobieta, która błyskawicznie dochodzi prawdy. Bezwzględny zleceniodawca jest kolejnym problemem, gdyby tego było mało, przybywa konkurencja ze strony dobrze wyszkolonej najemniczki Nadine Ross oraz zafiksowanego na punkcie Averyego Adlera.

 

„Uncharted. Kolekcja dziedzictwo złodziei” zawiera podstawkę, ale także dodatek pt. „Zaginione dziedzictwo”, oczywiście całość odświeżono, ponieważ od daty premiery zdążyła się już trochę postarzeć. Wykorzystano tutaj autorski prawidłowo zoptymalizowany „Naughty Dog Game Engine”, przy pierwszym uruchomieniu musimy przejść przez jednorazowy proces budowy shaderów, może to chwilę potrwać w zależności od posiadanego sprzętu. Stworzony świat tętni życiem, zatłoczone targowiska, wytworne bankiety, mnogość drobnych szczegółów doprawdy zadziwia, wystarczy rzucić okiem za okno, bynajmniej nie zobaczymy tam pustki tylko przejeżdżające samochody czy spacerujących przechodniów. Różnorodność zapierających dech krajobrazów bywa kolejną mocną stroną produkcji, zdecydowanie warto zatrzymać się, chociaż na moment, aby docenić ich kunszt wykonania, wodospady, zamglone szczyty górskie, majestatyczne zatoczki, roślinność niesiona porywem wiatru oraz bardzo ładnie odwzorowana woda, oczywiście nie mogło zabraknąć całkiem pokaźnej ilości fauny. Warunki atmosferyczne, pory dnia są generowane automatycznie wyłącznie podczas rozwoju wątku fabularnego. Postacie posiadają naturalną mimikę twarzy, ich odzież ulega przemoczeniu i zabrudzeniu, odbicia występują nawet w okularach przeciwsłonecznych. Zastosowana klimatyczna muzyka doskonale współgra z tempem akcji, wszelkie dźwięki otoczenia są bezsprzecznie na plus tak jak polski dubbing. Dzięki wnikliwej eksploracji odnajdujemy ukryte skarby, które bez najmniejszych problemów obejrzymy ze wszystkich stron, występują tu również notatki uzupełniające historię Averyego. Nathan co jakiś czas wykonuje szkice lub notuje najistotniejsze informacje przydatne przy rozwiązywaniu ciekawych zagadek, przedmiot ten jest interaktywny, dlatego, jeśli o czymś zapomnieliśmy, przewracamy kartkami, aby odnaleźć to, czego szukamy, swoją drogą bardzo fajny element zwiększający immersję. Mechanika gry czasami rozczarowuje zwłaszcza podczas wspinaczek, przemieszczając się po linie góra dół, musimy stosować dodatkowy przycisk obniżający płynność działań, szczególnie gdy wykonujemy coś szybko. Niestety nie możemy ustawić kucania pod klawiszem funkcyjnym, bohater robi to automatycznie wyłącznie w zaprogramowanych sytuacjach. Taki zabieg znacznie usprawniłaby walkę, ponieważ przylegając do ściany, występuje delikatne pogorszenie pola widzenia, a atakujący przeciwnicy niejednokrotnie stosują skuteczną technikę zajścia z flanki.

 

Przykładem intuicyjnego zaprojektowania wspinaczki są między innymi „Horizon Zero Dawn” czy wskrzeszona 2013 roku seria „Tomb Raider”. Wątek fabularny został wyjątkowo dobrze przemyślany i potrafi zaangażować gracza bez reszty, biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy, proces ten jest już raczej rzadkością, praktycznie zrezygnowano z zadań pobocznych, skupiając się wyłącznie na niej. King's Bay oferuje niewielki otwarty obszar, który eksplorujemy pieszo, bądź Jeepem, zwiedzając malownicze tereny Madagaskaru, sama jazda bywa przyjemna, wiele satysfakcji natomiast daje pokonywanie rwących rzek, czasami należy skorzystać z nieocenionej wyciągarki, aby podjechać w bardziej niedostępne miejsce, co ciekawe, stalową linę musimy rozciągnąć, zaczepiając ją np. dookoła drzewa. Rozgrywka została zróżnicowana, odnajdziemy tu typowo platformowe etapy nastawione na wspinaczkę, nie zabraknie emocjonujących pościgów, strzelanin, rozwiązywania zagadek lub spokojnego zwiedzania. Podczas wędrówki współtowarzysze chętnie rozmawiają, dzięki temu dowiadujemy się nowych rzeczy, istnieje również sporadyczny wybór własnych opcji dialogowych. Do naszej dyspozycji oddano wystarczającą ilość środków perswazji, pistolety zwykłe i maszynowe, snajperki, granatniki, ręczne wyrzutnie, granaty pozyskujemy ze skrzyń pozostawionych przez Shoreline ewentualnie od poległych. Warto, choć troszkę przemyśleć taktykę walki, dobrze jest oznaczać wrogów, gdyż są oni całkiem sprytni, łatwo pokonują wzniesienia, głębokie wyrwy, a jeżeli zajdzie taka potrzeba przypuszczają niebezpieczny atak z flanki, wysokie trawy pomagają przeprowadzać dyskretne eliminacje. Istnieje możliwość ostrzeliwania bez potrzeby wychylania za pośrednictwem osłon, wisząc na krawędzi, Nathan bez najmniejszych problemów potrafi trzymać broń krótką, jest to wyjątkowo użyteczna umiejętność. Szczęśliwie deweloperzy nie zawracali sobie głowy elementami RPG, gdy trafimy w głowę, przeciwnik po prostu pada bez potrzeby posiadania postaci na 100 poziomie. Niestety wyłapałem też trochę nieprzyjemnych rzeczy takich jak: nienaturalnie wygięte dłonie głównego bohatera w trakcie wspinaczki, pływanie łodzią ujawniło pewien błąd, Sam najzwyczajniej nie miał zamiaru ustąpić miejsca sternika, spowodowało to wyjątkowo nieestetyczne nałożenie dwóch postaci. Uciekając przed wozem opancerzonym, miałem problem, by podnieść wyrzutnię RPG, dopiero wczytanie ostatniego zapisu rozwiązało ten problem, chociaż próbę trzeba było powtórzyć.

 

Podstawka zawiera 22 emocjonujące rozdziały plus epilog stworzone z wielką pieczołowitością, czuć to niemalże na każdym etapie rozgrywki, która prezentuje zróżnicowaną zawartość. Drobne detale urzekają, przedstawiona fabuła obfitująca w liczne zwroty akcji, doprawdy wciągnęła mnie bez reszty, prawdę mówiąc niejeden film mógłby pozazdrościć takiego scenariusza, ponadto grywalne retrospekcje pomagają jeszcze bardziej zgłębić jej tajniki. Uważam, że brak fantastycznych motywów znacznie uatrakcyjnił przedstawioną historię, dzięki temu nabrała więcej autentyczności. Mamy również nostalgiczne lokacje, czyli strych Drakeów prezentujący nawiązania do poprzednich odsłon serii, sporo radości dała mi scena, kiedy to Nathan próbuje swoich sił w „Crash Bandicoot” na PS1, pochodzącego właśnie od studia Naughty Dog. Barwne postacie, z którymi możemy się utożsamiać, stanowią doskonałe uzupełnienie całości, każda potrafi zaoferować coś innego, moimi faworytami są niezwykle doświadczony przemytnik skarbów Victor Sullivan oraz wykwalifikowana, twarda poszukiwaczka skarbów Chloe Frazer, czyli główna bohaterka DLC, jej dość oryginalny australijsko-indyjski typ urody przyciąga uwagę, ale bynajmniej nie tak jak protagonistka „Fable”. Warto wspomnieć o świetnie zrealizowanych przerywnikach filmowych czy iście kinowych scenach akcji, „Uncharted 4. Kres złodzieja” niczym wehikuł czasu przenosi nas do dawnego dobrego świata gier.

 

Uncharted 4. Zaginione dziedzictwo recenzja DLC >>>

Zagłosuj na Uncharted. Kolekcja dziedzictwo złodziei >>>

Wymagania sprzętowe Uncharted. Kolekcja dziedzictwo złodziei >>>

Zobacz i oceń galerię Uncharted 4. Kres złodzieja >>>

 

 

Grę nabyłem we własnym zakresie, producent nie miał żadnego wpływu na prezentowaną recenzję.

3

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Odpowiedź: Spinacz

    A to w takim razie uprzejmie dziękuję.
  • Potwierdzam tytuł godny ogrania szkoda tylko, że dostajemy wyłącznie czwartą część serii.
  • Nie piję do niczego konkretnego, wyczuwam drobną zmianę stylu, którą można zaliczyć na plus.
  • Spinacz takie są prawidła średniego wieku, a przechodząc do sedna to, co dokładnie masz na myśli?

  • Zauważyłem, że jesteś ostatnio bardziej wylewny może nawet trochę uszczypliwy.
Figurka Fallout - Lucy

Ostatnie dyskusje:

  • Podsumowanie na dzień 19.05.2024

    Droga Kamilko nie neguję całej produkcji, tylko pewne jej elementy, które zostały dołączone tak naprawdę bez żadnego ładu i składu dlatego, że wpasowują się akurat w ideologię odklejonych od rzeczywis...

  • Podsumowanie na dzień 19.05.2024

    Nie wiem, dlaczego czepiasz się Horizon Forbidden West to naprawdę całkiem niezła gra.

Nowości:

Uncharted 4. Zaginione dziedzictwo recenzja DLC
12-07-2024
Tym razem poświecę uwagę fabularnemu rozszerzeniu,...
Uncharted 4. Kres złodzieja recenzja
29-06-2024
Z niezmierną przyjemnością pragnę zaprezentować re...
Słuchawki Spc Gear SPG047 Viro recenzja
27-04-2024
Nigdy nie byłem wielkim fanem słuchawek wokółuszny...
RoboCop Rogue City recenzja
13-03-2024
W 2020 roku wykonywałem recenzję wyjątkowego tytuł...

Nawigacja

Nasza społeczność