Książki filmy gry figurki
„Kena. Bridge of Spirits” to trzecioosobowa przygodowa gra akcji zawierająca elementy platformowe poruszająca między innymi tematykę duchową, wśród premier na rok 2026 znalazła się również kontynuacja, czyli „Scars of Kosmora” opowiadająca dalsze losy bohaterki, ale ja koniecznie chciałem nadrobić pierwszą odsłonę. Twórcą i zarazem wydawcą zostało amerykańskie studio Ember Lab.
Kena wchodząc do jaskini, staje naprzeciwko tajemniczego mężczyzny z drewnianą maską, którego dusza ewidentnie nie ma zamiaru przejść na drugą stronę, wysyła ku niej kilku przeciwników, wywołując tym sposobem sprytnie zaplanowane zamieszanie i nagle znika. Po skończonej walce spostrzega dwoje małych dzieci, próbujących schwytać niewielkiego Rota, wyczuwając bijące dobro ze strony głównej bohaterki, sympatyczne stworzonko postanawia towarzyszyć jej podczas dalszej wędrówki. Beni i Saiya mieszkający na tych terenach od dawna proszą o przysługę w uratowaniu ich starszego brata Taro, jeśli dziewczyna to zrobi, wskażą jej drogę do Górskiej Świątyni. Dotrze tam tylko wtedy, gdy ukoi ból wszystkim potrzebującym pomocy duszą.
„Kena Bridge of Spirits” wykorzystuje sprawdzony, dobrze zoptymalizowany „Unreal Engine 4” na ustawieniach ultra gra utrzymuje 110-144 FPS. Po przejściu początkowo liniowych poziomów otrzymujemy dostęp do otwartego świata, który jest odblokowywany wraz z rozwojem wątku fabularnego. Zaprojektowane krajobrazy urzekają swoją atrakcyjnością, zawierają masę szczegółów, naturalnie wyglądających refleksów świetlnych, cieni, żywych kolorów, efekt ten wzmacnia dodatkowo grafika niczym z filmów animowanych, pamiętajmy, iż to produkcja 2021. Odnajdziemy tu gęste lasy, jaskinie, częściowo zaśnieżone górskie tereny elementy platformowe, intuicyjne wspinaczki przywodzące na myśl „Uncharted 4” bądź „Tomb Raider”. Brak natomiast 24-godzinnego cyklu dobowego i losowych warunków atmosferycznych te zjawiska są oskryptowane w pewnych konkretnych lokacjach. Uwagę przyciąga klimatyczna oprawa muzyczna, aktorzy podkładający głosy pod bohaterów zaprezentowali całkiem niezły poziom, chociaż prowadzone dialogi bywają dość ciche, szczęśliwie występują tu polskie napisy, skok do wody zakończony został naturalnym chlupnięciem, wiem, że to szczegół, ale wart odnotowania. Eksploracja świata ma istotne znaczenie np. maski duszy, oprócz popychania historii pełnią także funkcję podglądu minionych wydarzeń, ujawniają przedmioty lub ukryte Roty, które są wbrew pozorom potężnymi istotami mogącymi przenosić ciężkie głazy, ustawiać posągi, wyszukiwać zasoby, ich połączenie z łzami lasu pomaga usuwać powstałe skażenia, bariery i atakować wrogów niestety mechanika poruszania nimi działa wtedy strasznie topornie, zwłaszcza gdy występują wąskie przejścia. Kryształy wykorzystujemy, aby kupić nakrycia głowy, stroje dla głównej bohaterki. Pokonując wrogów, przywracając otoczenie do dawnej świetności, wyszukując owoce, pozyskujemy niezwykle wartościową karmę, dzięki niej odblokowujemy nowe umiejętności. Roty powiększają poziom postaci, im jest wyższy, tym wykonują więcej akcji. Rozwój postaci przedstawiono w formie listy mającej 4 kategorie: broń ręczną, tarczę, łuk, bomby. Pulsowanie pełni funkcję obrony, ściąga osłonę pewnym przeciwnikom, aktywuje posągi między innymi stosowane dla potrzeb szybkiej podróży, które częściowo odsłaniają mapę świata, pozwala przenikać przez specjalne bariery. Wątek fabularny nie wywołał u mnie uczucia wielkiego zaangażowania, co prawda pomagałem duszą przejść na drugą stronę, oczyszczałem las tylko w jakim celu skoro wszyscy mieszkańcy zginęli. Jeśli chodzi o zadania poboczne, zaliczymy do nich: pocztę duchów odblokowującą wioskowe domy natomiast Świątynia Maski oferuje próby ponownych walk z bossami, zdobywamy tam unikalne stroje, kapelusze, świecidełka, jest ich 15, niektóre powiększają zdolności, inne są formą kompromisu, wszystko zależy od preferowanego stylu rozgrywki, przypisujemy tylko jedno ulubione. Intuicyjna walka wymaga stosowania odmiennej taktyki oraz broni bohaterka podczas niej bywa brudna niejednokrotnie podrapana, po naładowaniu odwagi możemy wzmocnić atak lub wykonać leczenie wysyłając Roty. Odnajdując punkty medytacji, zaobserwujemy efektowny rzut kamery niczym w „Assassin’s Creed”, miejsca te trwale wydłużają pasek zdrowia. Wyłapałem też trochę błędów jak: niedopracowana kolizja otoczenia szczególnie podczas walki bądź pływania, ponadto przeciwnik potrafi rzucić swoją broń miotaną przez olbrzymi głaz, więc chowanie się za nim budzi pewne kontrowersje.
„Kena. Bridge of Spirits” ma niewątpliwie duży potencjał, który nie został należycie wykorzystany, zawiera masę nawiązań do kultury azjatyckiej, opisuje w sposób niezwykle kreatywny proces przemijania, balansuje na pograniczu obu światów. Odnajdziemy tu zapierające dech krajobrazy ciekawe łamigłówki, dobrze zaprojektowane etapy platformowe, niestety fabuła mnie nie przekonała, zwykle oczekuje z niecierpliwością, co będzie dalej, jak potoczą się losy protagonisty, tego zdecydowanie zabrakło. Gdyby jeszcze odzyskane tereny mogły być ponownie zamieszkane przez ludzi, miałoby to nieco więcej sensu. Kena pomimo młodego wieku niesie ze sobą bagaż poważnych rozterek, jest empatyczna, waleczna, ale nie pyszałkowata wymienione cechy sprawiają, iż można ją polubić tak samo towarzyszące jej Roty. Jeżeli cenicie sobie widowiskową oprawę graficzną, dużą ilość niejednokrotnie wymagającej walki, a historię traktujecie bardziej jako mniej istotny dodatek do całości, to prezentowany tytuł powinien spełnić wasze oczekiwania w przeciwnym razie, możecie poczuć pewien niedosyt.
Zagłosuj na Kena. Bridge of Spirits >>>
Wymagania sprzętowe Kena. Bridge of Spirits >>>
Zobacz i oceń galerię Kena. Bridge of Spirits >>>
![]()
Grę nabyłem we własnym zakresie, producent nie miał żadnego wpływu na prezentowaną recenzję.
Dodaj komentarz