Road 96 recenzja

„Road 96” to pierwszoosobowa wielowątkowa przygodówka z drobnymi elementami RPG inspirowana twórczością Quentina Tarantino, braci Coen i Bonga Joon-ho, która gościła na mojej prywatnej liście już od pewnego czasu, nareszcie przyszła pora, aby ją omówić. Za jej powstanie odpowiada francuski deweloper DigixArt, natomiast wydawcą została tu firma Ravenscourt.

 

Początek przywita nas serią kilku pytań, element ten jest swego rodzaju prostym generatorem preferencji gracza. Przedstawiona historia ma miejsce w 1996 roku podczas wyborów pomiędzy urzędującym władcą a nowym bardziej liberalnym kandydatem Lupe Florres. Petria to niezwykle urokliwy kraj z wieloma wspaniałymi pejzażami niestety rządzi nim bezwzględny prezydent Tyrak popierający ustrój autorytarny, duszący swobody obywatelskie ze wsparciem policji oraz wyjątkowo stronniczych mediów. Do największej grupy buntujących się osób można zaliczyć szukających odrobiny normalności nastolatków, jednakże przekroczenie pilnie strzeżonej granicy nie jest rzeczą łatwą, wykrycie skutkuje przymusowymi pracami w kopalni lub niejednokrotnie śmiercią.

 

„Road 96” wykorzystuje międzyplatformowy silnik „Unity”, zmianę warunków pogodowych oraz porę dnia zaobserwujemy wyłącznie podczas rozwoju wątku fabularnego. Fikcyjne państwo Petria swoim wyglądem przypomina Stany Zjednoczone, produkcja posiada przyjemną dla oka komiksową oprawę wizualną jak „Firewatch” bądź „Life is Strange”. Wykonywanie konwersacji umożliwia prosta lista dostępnych tematów, niewłaściwe wybory mogą doprowadzić do śmierci osób postronnych w tym naszego bohatera, toteż warto je przemyśleć, choć muszę przyznać, że nie jest to łatwe. Doznania akustyczne zasługują na pochwałę, skomponowano tutaj niezwykle udaną ścieżkę dźwiękową, dobór odpowiednich lektorów nie zaskakuje, niestety rozgrywkę psują sterowalne postacie, które są niemowami, brakuje również powtórek kluczowych dialogów. Ograniczona gotówka zmusza nas do podejmowania różnorodnych prac lub zakładów, uciekający nastolatkowie pokonują zawsze inny dystans, dlatego kontrolujmy pasek wytrzymałości uzupełniany poprzez sen oraz jedzenie, gdy osiągnie zero, postać traci przytomność. W zależności od sytuacji możemy wynająć taksówkę, kupić bilet autobusowy iść pieszo, a nawet dokonać kradzieży samochodu. Właściwe prowadzenie rozmów odblokowuje dodatkowe zdolności takie jak: otwieranie zamków, szczęśliwa gwiazda daje 15% szans na udany rzut kostką, spryt nakłoni osoby postronne do wykonania pewnych rzeczy. Przepustka rządowa stworzy odpowiednią więź ze stróżami prawa, witalność powiększy pasek energii a hakowanie łamie hasła w przeróżnych urządzeniach elektronicznych. Po każdym ukończonym odcinku reporterka Sonya przedstawia statystyki kampanii, możemy wówczas wybrać kolejną osobę, którą chcemy pokierować. Eksploracja pozwala odnaleźć wiele cennych przedmiotów np. jedzenie, pieniądze, karty kredytowe, miejsce do spania, dzięki użytecznym notatkom dowiemy się trochę na temat kandydatów czy znienawidzonej przez niektórych organizacji Czarnych Brygad. Wydarzenia poboczne są generowane automatycznie, aczkolwiek wątek fabularny i główne postacie pozostają niezmienne. Napotkamy tu między innymi gangstera Stana współpracującego z Mitchem, młodego hackera Alexa, rozdartą wewnętrznie policjantkę Fanny, córkę ministra Zoe, mieszkającego samotnie kierowcę ciężarówki o imieniu John. Jarod to mężczyzna mający problemy emocjonalne po stracie córki natomiast próżna reporterka Sonya Sanchez pracuje dla wiadomości GNN, prowadząc swój własny show.

 

Deweloperzy, tworząc „Road 96”, położyli zdecydowany nacisk na próbę opracowania trwającego przez 6 odcinków wciągającego wątku fabularnego i uważam, że dopięli swego, już najzwyklejsza rozmowa telefoniczna z rodzicami potrafi wywołać sporo emocji. Nie odnajdziemy tutaj ogromnych otwartych przestrzeni, rozbudowanej interakcji ani wyłuskanej perfekcyjnej grafiki, raczej liniowe lokacje wykorzystujące prosty system sterowania. Gra nadrabia natomiast błyskotliwie wykonanymi dialogami, charakterystycznym klimatem drogi uzupełnionym znakomitym soundtrackiem pełniącym również funkcję znajdziek dostępnych na kasetach magnetofonowych. Podejmowanie trudnych decyzji to kolejny ważny aspekt nigdy nie wiadomo czy są one właściwe lub najmniej złe. Tytuł porusza bez wątpienia kontrowersyjne tematy takie jak: walka o władzę, korupcja, bezwzględne traktowanie osób niepełnoletnich oraz przeinaczanie wydarzeń przez stronnicze media. Poznane podczas wędrówki postacie mają barwną osobowość, ponadto każda niesie na swych barkach pokaźny bagaż doświadczeń.

 

Zagłosuj na Road 96 >>>

Wymagania sprzętowe Road 96 >>>

Zobacz i oceń galerię Road 96 >>>

 

  

Grę nabyłem samodzielnie, producent nie miał żadnego wpływu na prezentowaną recenzję.

05-01-2023 Moja_Ksiazka   Road 96
3


Dodaj komentarz

Komentarze

  • Pampuch dziękuję za obszerną odpowiedź.
  • Odp. Spinacz.

    Podczas recenzowania tytułu miałem dokładnie takie same spostrzeżenia.
  • Widoczki przypominają mi grę Firewatch.
  • Gatunek, pastelowa grafika, możliwość podejmowania decyzji łączy zapewne te dwie produkcje. Road 96 to pierwszoosobowa przygodówka a największą wyczuwalną różnicą jest oczywiście fabuła bez paranormalnych elementów. DigixArt liczy sobie zaledwie 15 twórców, dlatego warto mieć na uwadze budżet, nieporównywalnie mniejszy od tego z Life is Strange, więc jeśli ktoś spodziewa się wodotrysków, może poczuć lekki zawód.

  • Czy ta gra przypomina choć trochę Life is Strange?
  • To prawda tytuł potrafi wywołać sporo emocji, po zakończeniu głównej fabuły można spokojnie włączyć nową grę plus i ponownie przeżywać całą historię w nieco odmienionej postaci.
  • Sięgając po Road 96, zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to tak dojrzała produkcja, szukałam właśnie czegoś takiego, co przykułoby mnie do ekranu komputera. Historie tych samotnie podróżujących niebezpiecznymi drogami dzieci chwytają za serce, a każda źle podjęta decyzja bywa wyjątkowo bolesna.

Ostatnie dyskusje:

Nowości:

Road 96 recenzja
05-01-2023
„Road 96” to pierwszoosobowa wielowątkowa przygodó...
Horizon Zero Dawn - Complete Edition recenzja
23-12-2022
Jakiś czas temu jeden z czytelników serwisu zaprop...
Broń palna - Martin J. Dougherty recenzja
19-09-2022
Jakiś czas temu zapowiadałem recenzję bardzo niety...
Czerwień. Misja Brzask – Tom 1 Linda Nagata recenzja
11-09-2022
Pora odświeżyć nieco ostatnio zaniedbywany dział z...

Nawigacja

Nasza społeczność