Pas Ilmarinena – Marcin Mortka recenzja

Od pewnego czasu zwróciłem uwagę na twórczość Marcina Mortki, motorem działania pchającym mnie ku temu były niewątpliwie ciekawie zapowiadające się powieść „Nie ma tego złego” oraz „Głodna Puszcza”. Przeprowadziłem również kilka rozmów z czytelnikami, którzy chętnie rekomendowali wspomnianego autora, ostatecznie postanowiłem wybrać „Pas Ilmarinena” będący mieszaniną faktów historycznych i fantastyki.

 

W 1939 roku trwały działania wojenne, armia radziecka zajmowała się transportem więźniów, tuż po zatrzymaniu padł rozkaz opuszczenia ciężarówki, niestety jedna z przewożonych osób osłabła na tyle, że nie mogła utrzymać równowagi. Rozwścieczony żołnierz zaczął dotkliwie okładać leżącego mężczyznę, Siergiej Muchalew oficer NKWD widząc podwładnego, nakazał innym go powstrzymać. Zebranych więźniów wybrał osobiście Stiepan Worodyłow komendant miejscowego łagru za mniejsze bądź większe przewinienia. Podczas wydawania wódki oraz chleba pobity ostentacyjnie odmawia przyjęcia swojej racji, co powoduje ponowne rozwścieczenie oprawcy, jednakże i tym razem Muchalew łagodzi sytuację. Skazani muszą przekroczyć masywną bramę odgrodzonego terenu, pierwsza osoba, która zabije człowieka przywiązanego do wysokiego pala pośrodku placu, otrzyma stosowną nagrodę, jeśli ktoś będzie stawiał opór, zostanie rozstrzelany. Tymczasem zrozpaczony Cedric de Woort przygotowywał właśnie niezwykle niebezpieczną operację odnalezienia córki Penelopy zamieszkałej na terenach okupowanej Finlandii, prowadzącej badania dla tajemniczej organizacji potocznie zwanej Biblioteką. Wiedział, że tylko jedna osoba może być w stanie podjąć tak ogromne ryzyko, jedyne co musiał zrobić to wyswobodzić go z oddziału psychiatrycznego tutejszego szpitala. Michael Tayne spędzał tam czas dobrowolnie, aby zapomnieć trudny etap swojego życia, gdy tylko ogłupiające barbiturany przestały działać, powróciły dawne wspomnienia. Cedric wyjaśnił mu, że jego była żona zaginęła, a on sam próbuje zorganizować akcję ratowniczą, mężczyzna początkowo odmawia, aczkolwiek po motywacyjnej przemowie teścia ostatecznie przyjmuje propozycję wyjazdu do Finlandii.

 

„Pas Ilmarinena” był wielkim marzeniem Marcina Mortki, który od dłuższego czasu chciał zrealizować taki projekt, dlatego postanowił dokładnie zgłębić tematykę wojny zimowej pomiędzy ZSRR a Finlandią. Rzecz jasna pewne fakty zostały przekształcone na potrzeby fabuły, aby tło historyczne nie przysłoniło zbytnio akcji ratunkowej połączonej z burzliwymi losami bohaterów. Książka przedstawia klasyczny przykład pojedynku dobra ze złem, mamy tutaj przecież nacierającą armię radziecką z wyjątkowo ambitnym Siergiejem Muchalewem oficerem NKWD chcącym za wszelką cenę zgłębić tajniki starej puszczy, między innymi przy pomocy zniewolonej cygańskiej kobiety o imieniu Esmeralda. Druga strona zdecydowanie mniej liczniejsza, ale za to sympatyczniejsza posiada w swoim arsenale działającego instynktownie Michaela Taynea urodzonego wojownika lubiącego działać samodzielnie. Arystokrata Theodore Augustus Astley jest dobrze wychowanym młodzieńcem biegle władającym językiem obcym, jego specjalna zdolność wpływania na rozmówców niejednokrotnie pozwala zdziałać znacznie więcej niż zwykle stosowana przemoc. Nix Turner wścibski, bogaty i natrętny dziennikarz „The Atlanta Journal” wszedł przebojem do tego grona za sprawą całkowitej klapy związanej z miejscowym kontaktem mającym nakreślić szczegóły pobytu zaginionej Penelopy. Gdzieś tam nadciąga również pradawna siła rozwścieczona działaniami człowieka, mogąca przyśpieszyć koniec świata. Jeśli miałbym wtrącić swoje trzy grosze, to początek fabuły troszeczkę zbyt długo się rozkręca, natomiast końcówka książki jest już wciągająca. Ponadto odnajdziemy tu dobrze opisane sceny wojennego okrucieństwa, szczyptę fińskiej mitologi, chwile zwątpienia, specyficzne poczucie humoru oraz sporo retrospekcji ukazujących związek Tayneów.

 

Data premiery: 25.01.2023

Wydawnictwo: SQN

Ilość stron: 432

Książkę nabyłem we własnym zakresie, wydawca nie miał żadnego wpływu na prezentowaną recenzję.

2


Dodaj komentarz

Komentarze

  • Polecam, w szczególności powieść pt. Nie ma tego złego, wyjątkowo dobrze ją wspominam.
  • Dziękuję za życzenia i wzajemnie wszystkiego, co najlepsze. Ja dopiero planuję przeczytać wymienione przez Ciebie pozycje.

  • Recenzowaną powieść wpisałem na prywatną listę, obecnie wolny czas wypełniam Powrotem do Gryfa, Nie ma tego złego i Głodną Puszczę mam już za sobą a tak przy okazji Wesołych Świąt!
Wiedźmin 3 Dziki Gon Wilkołak

Ostatnie dyskusje:

Nowości:

RoboCop Rogue City recenzja
13-03-2024
W 2020 roku wykonywałem recenzję wyjątkowego tytuł...
Mysz Genesis Xenon 200 rev 2.0 recenzja
18-02-2024
Nadeszła pora, aby wymienić moją mocno wysłużoną m...
Udając gliniarzy recenzja
09-02-2024
„Udając gliniarzy” to zabawna komedia zawierająca ...
Stray recenzja
03-02-2024
„Stray” to przygodowa trzecioosobowa gra indie z d...

Nawigacja

Nasza społeczność